<p>Kiedy przeprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania, miałam budżet tak napięty, że każda złotówka robiła różnicę. Myślałam, że nie da się stworzyć czegoś ładnego bez wydawania fortuny, ale szybko odkryłam, że jak tanio urządzić mieszkanie to sztuka oparta na sprycie, a nie na pustym portfelu. Zamiast kupować gotową sofę za trzy tysiące, poszłam na giełdę meblową i znalazłam solidną ramę za sto złotych. Potem sama uszyłam pokrowiec z tkaniny z outletu - wyszło niecałe dwieście złotych, a wygląda jak z magazynu wnętrzarskiego.