<p>Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego własnego mieszkania, miałam 38 metrów kwadratowych i ogromny entuzjazm. Szybko okazało się, że to właśnie małe metraże są największym wyzwaniem dla każdej metamorfozy wnętrza. Nie chodziło tylko o dobór kolorów czy dodatków, ale o funkcjonalność każdego centymetra. Pamiętam, jak stałam pośrodku pustego pokoju i zastanawiałam się, gdzie zmieścić łóżko, stół do pracy i miejsce dla gości. To był moment, w którym zrozumiałam, że metamorfoza wnętrza to nie tylko zmiana wyglądu, ale przede wszystkim zmiana sposobu myślenia o przestrzeni.