<p>Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że żarówki mogą zmieniać kolor na komendę, pomyślałam, że to fanaberia dla bogatych. Szybko jednak przekonałam się, że smart home to nie tylko gadżety, ale realne ułatwienie w codziennym życiu. Zwłaszcza w bloku, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota, a goście potrafią zjawić się niespodziewanie. Prawdziwym wyzwaniem jest połączenie technologii z przytulnym wnętrzem, żeby nie przypominało laboratorium. Zaczęłam od sterowania roletami – rano wstaję do naturalnego światła, a wieczorem rolety opadają same, dając poczucie prywatności.