<p>Pamiętam, jak pierwszy raz stanęłam w swoim nowym mieszkaniu – trzydzieści pięć metrów, które miało pomieścić wszystko, czego potrzebuję. Od razu wiedziałam, że podłoga drewniana to będzie podstawa. Nie chciałam paneli, które po roku wyglądają jak po przejściu huraganu. Wybrałam dąb, olejowany, w wąskich deskach. Dzięki temu optycznie powiększyła mi się przestrzeń, a przy tym mam wrażenie, że wchodzę do lasu, nie do bloku. Ale uwaga – taka podłoga wymaga decyzji. Zanim położysz, musisz przemyśleć, jak będziesz mieszkać.