Kiedyś myślałam, że kącik kawowy w domu to fanaberia dla tych, którzy mają przynajmniej trzydzieści metrów kwadratowych kuchni. Ale prawda jest taka, że wystarczy półka, blat albo nawet kawałek ściany, żeby stworzyć coś, co rano działa lepiej niż budzik. Moja pierwsza kawowa strefa miała metr na pół metra – zmieściłam tam ekspres przelewowy, trzy filiżanki i dzbanek. I wiecie co? To wystarczyło, żebym przestała wychodzić z domu bez kawy. Nie potrzebujecie osobnego pomieszczenia, wystarczy kąt, który wcześniej stał pusty.