<strong>Gdy pierwszy raz zamieszkałam</strong> w kawalerce na 32 metrach, poczułam, że ściany mnie przytłaczają. Małe okno w kuchni, wąski przedpokój i salon, który musiał pełnić funkcję sypialni. Próbowałam jasnych kolorów, minimalistycznych mebli, ale wciąż czułam się jak w pudełku. Dopiero znajoma projektantka podsunęła mi pomysł, który zmienił wszystko – lustra dekoracyjne. Od tamtej pory stały się moim tajnym orężem w walce z ciasnotą. Nie chodzi o zwykłe prostokąty z Ikei, ale o przemyślane, często duże egzemplarze, które potrafią optycznie podwoić przestrzeń.