Kiedy zaczynałam, martwiłam się, że biurko w sypialni zabierze mi przestrzeń do relaksu, ale nauczyłam się oddzielać strefy wizualnie. Postawiłam na jasne kolory ścian i mebli, a strefę pracy wyznaczyłam dywanikiem w geometryczny wzór. Dzięki temu nawet gdy na biurku leży laptop i kubek z kawą, reszta pokoju wygląda schludnie. Zastosowałam też zasadę, że wieczorem chowam wszystkie służbowe rzeczy do szuflady, żeby nie przypominały mi o zaległych zadaniach. To psychologiczny trik, który działa u mnie bez zarzutu.