Pamiętam, jak urządzałam swoje pierwsze mieszkanie i spędzałam godziny na przeglądaniu zdjęć foteli do salonu, myśląc, że najważniejszy jest kolor i kształt. Szybko się przekonałam, że to pułapka. Po trzech miesiącach użytkowania modelu z cienkim siedziskiem i śliską tapicerką miałam dość. Każdego wieczoru przesuwałam się na skraj, żeby znaleźć wygodną pozycję, a kot zostawiał na materiale jasne smugi. Wtedy zrozumiałam, że wybór fotela to nie kwestia dekoracji, tylko codziennego komfortu. Dlatego teraz, kiedy doradzam znajomym, zawsze zaczynam od funkcji, a dopiero potem patrzę na wygląd.