Detale robią różnicę, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. W prowansalskim stylu mniej znaczy więcej. Zamiast trzech dywanów postawiłam na jeden, ręcznie tkany, w kolorze bladej zieleni. Na oknach wiszą lniane firanki, które przepuszczają światło, ale dają prywatność. Na parapecie stoją doniczki z lawendą i rozmarynem - one nie tylko ładnie wyglądają, ale też pachną, gdy je podlejesz. Unikam plastikowych dodatków za wszelką cenę. Nawet ramki na zdjęcia są z drewna lub starego metalu.