Pamiętam, jak wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania na Mokotowie – trzydzieści metrów, niskie sufity i ściany, które wołały o życie. Wtedy myślałam, że obrazy na ścianę to luksus, na który nie mam miejsca. Szybko się przekonałam, że to właśnie one potrafią zdziałać cuda. Duży, jasny plakat w cienkiej ramie optycznie powiększa pokój, a kilka mniejszych grafik ułożonych w galeryjny rząd daje wrażenie większej przestrzeni. Ważne, żeby nie przesadzić z ilością. Wybierając obrazy na ścianę do małego salonu, stawiam na jeden mocny akcent, najczęściej nad kanapą.