Skoro nie możesz oddzielić spania od zabawy metrami, oddziel je czasem. Ostatnie pół godziny przed snem wygląda zawsze tak samo: sprzątanie zabawek, mycie, przygaszone światło, jedna książka, rozmowa o dniu. Bez ekranów, bez pośpiechu, bez negocjacji. Kluczowe jest to, co dzieje się bezpośrednio przed położeniem się – jeśli dziecko w ostatniej chwili skacze po poduszce, cały rytuał idzie na marne. Uważaj na typowy błąd: pozwalanie na „jeszcze jedną zabawę", bo akurat jesteś zmęczony i chcesz mieć spokój. To pozorny spokój.