Po wyrośnięciu przełóż ciasto na obsypaną mąką powierzchnię, uformuj bochenek i włóż do koszyka do wyrastania. Krótkie wyrastanie w lodówce przez 8–12 godzin poprawia smak i ułatwia cięcie. Piecz w dobrze nagrzanym piekarniku, najlepiej z blachą lub garnkiem żeliwnym na dole. Temperatura około 230 stopni na początku, po 15 minutach zmniejsz do 200. Chleb orkiszowy piecze się zwykle 40–50 minut. Po upieczeniu postukaj w spód — jeśli dźwięk jest głuchy, piecz jeszcze kilka minut.<br>
<br>
<br>
<br>
Jeśli chcesz przechować ogórki na dłużej, po trzech dniach przelej zalewę do mniejszego słoika, tak aby ogórki były całkowicie zanurzone, i wstaw do chłodnego miejsca – najlepiej do lodówki lub piwnicy o temperaturze 4–8 stopni. W takim chłodzie fermentacja niemal ustaje i ogórki zachowują smak przez kilka tygodni. Jedz je pojedynczo, wyjmując czystą łyżką lub widelcem, żeby nie wprowadzać do słoika bakterii z ręki. Po każdym otwarciu sprawdzaj zapach i wygląd.<br>
<br>
<br>
<br>
W temperaturze pokojowej, czyli około 20–22 stopni, po trzech dniach ogórki mają wyraźny kwaśny posmak i przyjemny chrup. Nadają się do jedzenia, ale są jeszcze „młode". W chłodniejszym miejscu, na przykład w piwnicy o temperaturze 15 stopni, po trzech dniach będą niemal słodkie, jak ogórki małosolne. Wtedy lepiej poczekać jeszcze dwa, trzy dni, aż kwasowość wzrośnie. Jeśli trzymasz słoik w cieple, powyżej 25 stopni, po trzech dniach ogórki mogą być już miękkie i lekko gazowane – to sygnał, że fermentacja poszła za szybko.<br>
<br>
<br>
<br>
Do jedzenia po trzech dniach nadają się przede wszystkim ogórki z zalewy o stężeniu soli około 6–8 procent, czyli dwie łyżki soli na litr wody. Jeśli dałeś mniej soli, fermentacja przebiega szybciej i po trzech dniach mogą być już kwaśne, ale też bardziej podatne na zepsucie. Zbyt mała ilość soli to najczęstszy błąd – ogórki robią się miękkie i tracą chrupkość.Drugi typowy błąd to niedokładne umycie słoika lub pozostawienie ogórków wystających nad zalewę. Te fragmenty psują się najszybciej.<br>
<br>
<br>
<br>
<img src="https://i.ytimg.com/vi/V-0fXXiARiw/hq720.jpg" alt="HOW TO CHOOSE THE PERFECT LIGHTING for your living room and any room – Practical Guide" style="max-width:400px;float:right;padding:10px 0px 10px 10px;border:0px;">Typowy błąd to dokarmianie „na oko" i mieszanie starego zakwasu z dużą ilością mąki bez wyrzucenia części. Jeśli zakwas ma już kwaśny, ostry zapach i ciemną warstwę na wierzchu, najpierw usuń tę warstwę, potem odmierz dwie łyżki osadu i wymieszaj z taką samą ilością letniej wody oraz dwiema łyżkami mąki. Taki stosunek 1:1:1 to bezpieczny start do ożywienia. Mieszaj dokładnie, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce.<br>
<br>
<br>
<br>
Ma to sens, jeśli zmieniasz proporcje, a nie tylko wyrzucasz solniczkę. W praktyce wygląda to tak: gotujesz bez soli, ale dosalasz na końcu, świadomie, mniejszą ilością. Albo wcale, jeśli danie ma już sos sojowy, ser, wędzoną rybę. Kontrolujesz to, co jesz, a nie tylko to, czego nie jesz. Po dwóch–trzech tygodniach kubki smakowe się przestawiają i potrawy, które wcześniej były dla ciebie mdłe, nagle mają smak. To nie cud, to fizjologia. Warto sprawdzić, czy bez soli nie oznacza przypadkiem bez smaku — najczęściej nie oznacza. Oznacza tylko, że trzeba gotować inaczej.<br>
<br>
<br>
<br>
Od czego zacząć redukcję, żeby nie zepsuć jedzenia Nie odstawiaj soli z dnia na dzień, bo jedzenie będzie niejadalne i wrócisz do punktu wyjścia. Zacznij od produktów, które i tak niosą sól: wędlin, serów żółtych, konserw, gotowych sosów, chipsów, słonych przekąsek. Jeśli je ograniczysz, automatycznie zjadasz mniej sodu, a potrawy gotowane od zera nadal możesz dosalać. To najprostsza droga, bo nie walczysz z solniczką, tylko z półproduktami. Drugi krok: zamiast soli na talerzu, sól w garnku. Sól dodana w trakcie gotowania wnika w składniki, więc potrzebujesz jej mniej niż posypanej na wierzch.<br>
<br>
<br>
<br>
Dokarmiaj raz na dobę przez pierwszy tydzień. Za każdym razem odrzuć połowę zawartości i dodaj 50 g mąki i 50 g wody. Odrzucanie nie jest marnotrawstwem — bez niego kwasowość rośnie zbyt szybko i drożdże przestają się rozmnażać. Jeśli w słoiku zbiera się ciemny płyn, to alkohol i woda, nie pleśń. Wystarczy go wylać i wymieszać. Wylej zawartość dopiero, gdy zobaczysz włochate naloty w kolorach innych niż biały lub szary, albo wyczujesz zapach zjełczały, przypominający aceton lub rozpuszczalnik.<br>
<br>
<br>
<br>
Formowanie bochenka zacznij od delikatnego odgazowania ciasta na lekko omączonej stolnicy. Nie uderzaj ani nie ugniataj zbyt mocno, bo uszkodzisz pęcherzyki gazu. Rozpłaszcz ciasto dłońmi, a następnie złóż boki do środka, jak przy składaniu koperty. Powtórz tę czynność dwa, trzy razy, aż powstanie napięta powierzchnia. Ważne, aby nie dodawać zbyt dużo mąki w trakcie – nadmiar mąki na zewnątrz utrudni zlepianie się warstw i bochenek będzie pękał podczas pieczenia.<br>
<br>
<br>
<br>
Ogórki zalane zalewą po trzech dniach są już lekko kwaśne, ale jeszcze nie kiszone w pełnym tego słowa znaczeniu. Ten etap nazywa się fermentacją burzliwą i właśnie wtedy decyduje się smak oraz trwałość całej partii. Jeśli planujesz je jeść już teraz, musisz wiedzieć, co się dzieje w słoiku i na co zwrócić uwagę, żeby się nie rozchorować.