Zły kij psuje cały marsz — jak dobrać długość do wzrostu

Podstawowa zasada jest prosta: im bardziej miękka i nierówna nawierzchnia, tym krótszy kij. Na asfalcie, betonie czy twardej ścieżce kij może być dłuższy, ponieważ nie zapada się i pozwala na dłuższy wykrok. Na trawie, piasku, śniegu czy błocie kij zapada się głębiej, więc jeśli pozostawisz go na długości „asfaltowej", będziesz musiał unosić ramiona wyżej, co szybko męczy. Z kolei na bardzo śliskim podłożu, np. mokrych liściach, zbyt krótki kij nie da wystarczającego podparcia i zwiększy ryzyko upadku. Dlatego zmiana nawierzchni powinna iść w parze z regulacją.<br> <br> <br> <br> Jeśli po próbie na lodzie but nadal się ślizga, nie kombinuj z domowymi sposobami na stałe. Nakładki z kolcami zakładane na obuwie działają, ale tylko na lodzie — na płytkach, w samochodzie czy w sklepie stają się niebezpieczne. Rozwiązaniem jest dobranie obuwia o innej podeszwie albo korzystanie z nakładek wyłącznie na konkretnym odcinku i zdejmowanie ich zaraz po jego przejściu.<br> <br> <br> <br> <img src="https://www.istockphoto.com/photos/class=" style="max-width:410px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;">Typowy błąd to testowanie na śniegu zamiast na lodzie. Śnieg daje chwyt przez wgryzanie się klocków, a lód odsłania prawdziwą jakość gumy. Drugi błąd: sprawdzanie tylko na jednym rodzaju lodu. Cienka, przezroczysta warstwa na betonie zachowuje się inaczej niż zbita, matowa tafla po deszczu. Sprawdź oba warianty, jeśli masz okazję. Trzeci błąd to ocena po jednym kroku — przyczepność ujawnia się dopiero przy przenoszeniu ciężaru i przy skręcie stopy.<br> <br> <br> <br> 5. Regeneracja po marszu. Zmierz, ile czasu zajmuje powrót tętna do wartości spoczynkowej. Usiądź, odczekaj minutę, potem dwie i trzy — zapisuj wartości. Skracanie tego czasu w kolejnych tygodniach to jeden z najlepszych dowodów, że organizm się adaptuje. Drugi prosty wskaźnik: czy następnego dnia czujesz sztywność łydek i ścięgien. Jeśli tak, nie zwiększaj tempa, dopóki sztywność nie zniknie.<br> <br> <br> <br> Drugi test zrób w ruchu. Przejdź kilkanaście metrów, odpychając się kijem za linią biodra. Kij ma lądować piętą przed stopą, a nie tuż pod nią. Jeśli po kilku krokach czujesz napięcie w karku albo musisz podnosić ręce wysoko, skróć kij. Jeśli przy odepchnięciu kij ślizga się i brakuje ci oparcia, wydłuż go. W terenie pagórkowatym sprawdź jeszcze zejście — za długi kij utrudnia balansowanie i zwiększa ryzyko potknięcia.<br> <br> <br> <br> Długość kijków do nordic walking najczęściej liczy się ze wzrostu, mnożąc go przez 0,68. Przy wzroście 170 cm wychodzi 115,6 cm, czyli w zaokrągleniu 115 cm. Dla 180 cm to 122,4 cm, więc 120 lub 125 cm. Ten wzór sprawdza się u większości osób, ale nie jest święty — proporcje ciała bywają różne. Ktoś o długich nogach i krótkim tułowiu może potrzebować dłuższego kija niż rówieśnik o tym samym wzroście.<br> <br> <br> <br> Zanim kupisz, przeczytaj, jak działa sam przelicznik. Wzór 0,68 to kompromis dla chodu rekreacyjnego. Jeśli chcesz iść szybciej i mocniej odpychać się od podłoża, rozważ 0,70. Osoby z problemami barków albo początkujące często lepiej czują się przy 0,66. Nie chodzi o to, żeby trafić w ideał co do centymetra, tylko żeby kij nie wymuszał zgarbionej sylwetki ani nie zmuszał do chodzenia na palcach.<br> <br> <br> <br> Na koniec: po pierwszych kilku kilometrach sprawdź jeszcze raz. Zmęczenie zmienia postawę i to, co na starcie wydawało się wygodne, może zacząć przeszkadzać. Długość kija to nie jednorazowa decyzja, tylko parametr, który warto korygować wraz z techniką i kondycją.<br> <br> <br> <br> Próba w terenie rozstrzyga więcej niż tabela Stań z kijem na płaskim gruncie, załóż pętlę na dłoń i chwyć rączkę tak, jak podczas marszu. Oprzyj kij o podłoże tuż obok stopy. Jeśli ramię jest zgięte w łokciu pod kątem około 90 stopni, a dłoń znajduje się na wysokości górnej części brzucha, długość jest prawdopodobnie dobra. Gdy łokieć jest mocno zgięty, a kij wydaje się krótki — weź dłuższy. Gdy ramię opada niemal prosto, a bark ucieka w górę — kij jest za długi.<br> <br> <br> <br> Zacznij od oględzin na sucho. Odwróć but i sprawdź, czy bieżnik nie jest zarysowany na płasko — głębokość rowków poniżej dwóch milimetrów oznacza, że lód nie ma się o co zaprzeć. Popatrz na mieszankę: twarda, gładka guma ślizga się na lodzie jak na szkle. Szukaj podeszwy matowej, lekko lepkiej w dotyku, z wyraźnymi krawędziami klocków. Kolce i ćwieki działają tylko wtedy, gdy są osadzone w twardym podłożu i wystają równo — krzywy kolec zamiast chwytu daje punktowy nacisk i łatwe podkręcenie stopy.<br> <br> <br> <br> Oblodzony fragment chodnika potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy reszta drogi jest sucha. Żeby ocenić, czy but faktycznie trzyma się lodu, nie wystarczy spojrzeć na podeszwę w ciepłym przedpokoju. Potrzebny jest prosty test na realnej nawierzchni i świadomość, co w konstrukcji podeszwy odpowiada za tarcie.<br> <br> <br> <br> Typowe błędy to kupowanie kijów „na zapas", czyli dłuższych, żeby „urosnąć do nich". To odwrotnie: za długi kij psuje technikę od pierwszego kroku i przeciąża barki. Drugi błąd to sugerowanie się wzrostem kolegi z grupy. Trzeci — pomijanie regulacji. Wiele kijów ma możliwość zmiany długości w zakresie kilku centymetrów, więc jeśli wahasz się między dwoma rozmiarami, wybierz ten z regulacją i dostrój go w terenie. Pamiętaj tylko, że kije teleskopowe są mniej sztywne niż jednoczęściowe i przy mocnym odepchnięciu mogą się lekko uginać.