Aranżacja pokoju młodzieżowego - praktyczne pomysły i rozwiązania

Często słyszę od klientek, że boją się wzorów. Mówią, że pasiaste firany będą zbyt nachalne. A ja im tłumaczę, że to kwestia proporcji. Wąskie, pionowe pasy na firanie potrafią wydłużyć ścianę. W kuchni u znajomej zawiesiłam firanki w drobne kwiatki. Wyglądały lekko i romantycznie. Do tego doradziłam wersalkę w kolorze ecru, która stoi pod drugą ścianą. Gdy słońce wpada przez firanki, cały pokój nabiera złocistego blasku. Wzory nie muszą krzyczeć, mogą szeptać.<br> <br> <br> <br> <img src="http://www.imageafter.com/image.php?image=b17melvin021.jpg&dl=1" style="max-width:410px;float:right;padding:10px 0px 10px 10px;border:0px;">Oświetlenie to element, który często bagatelizujemy, a on robi ogromną różnicę. Używam trzech lamp: głównej sufitowej z ciepłą żarówką, stojącej za kanapą z kloszem z tkaniny oraz taśmy LED przyklejonej pod półkami w kuchni. Każda z nich daje inne światło i tworzy nastrój. Wieczorem gaszę górne światło i zapalam tylko lampkę stojącą. Wtedy ściany stają się złote, a tapicerka welurowa kanapy mieni się głębokim kolorem. To sprawia, że nawet w deszczowy wtorek czuję się jak w przytulnym wnętrzu, a nie w ciasnej klitce.<br> <br> <br> <br> Zanim zaczęłam myśleć o minimalizmie, moje mieszkanie przypominało składzik sezonowych ubrań i dziesięciu par butów, które nosiłam tylko w wyobraźni. Przeprowadzka do kawalerki o powierzchni 29 metrów kwadratowych postawiła mnie pod ścianą. Każdy centymetr był na wagę złota, a ja musiałam zdecydować, co naprawdę jest mi potrzebne. Odkryłam wtedy, że minimalizm to nie pustka, ale przemyślana selekcja. Zamiast trzech półek z bibelotami wybrałam jedną, ale z prawdziwą ceramiką. Zamiast stosu poduszek na kanapie – jedną welurową w kolorze musztardy, która nadaje charakteru bez przesady.<br> <br> <br> <br> Przestrzeń do przechowywania to prawdziwy ból głowy w minimalistycznym wnętrzu. Gdzie schować pościel, kołdry i poduszki, gdy nie ma ani jednej wolnej szafy? Rozwiązaniem stało się lozko z pojemnikiem na posciel. Wybrałam model z tapicerką welurową w odcieniu szarości, która nie zbiera kurzu tak łatwo, jak się obawiałam. Pod materacem kryje się pojemna skrzynia, w której trzymam komplet bielizny pościelowej i dwa dodatkowe koce. Dzięki temu sypialnia wygląda schludnie, a ja nie muszę zastanawiać się, gdzie upchnąć rzeczy, które są potrzebne, ale nie na co dzień.<br> <br> <br> <br> Ściany w pokoju nastolatka nie muszą być nudne. Zamiast malowania całego pomieszczenia na jeden kolor, postaw na jedną ścianę akcentową w odcieniu granatu lub butelkowej zieleni. Tablica korkowa lub magnetyczna nad biurkiem pomoże w organizacji - przypięte notatki, plany lekcji i grafiki z ulubionymi cytatami. Jeśli nastolatek lubi zmiany, użyj tapety winylowej do wynajmu - łatwo ją zdjąć bez śladów. Praktyczne półki ścienne na książki i bibeloty odciążą podłogę i nadadzą wnętrzu charakteru.<br> <br> <br> <br> Oświetlenie w pokoju młodzieżowym to często niedoceniany element. Jedna lampa sufitowa nie wystarczy - potrzebujesz trzech stref światła. Przy biurku postaw lampkę z regulowanym ramieniem i ciepłą barwą 3000K, która nie męczy oczu podczas nauki. Nad łóżkiem zamontuj kinkiet z możliwością ściemniania, idealny do czytania przed snem. Taśma LED za monitorem komputera tworzy klimat i odciąża wzrok podczas długich sesji. Pamiętaj tylko o listwach zasilających z USB - nastolatki mają mnóstwo urządzeń do ładowania.<br> <br> <br> <br> Kiedy pierwszy raz stanęłam przed wyzwaniem urządzenia swojego przedpokoju, miałam do dyspozycji zaledwie cztery metry kwadratowe. I od razu pojawił się klasyczny dylemat – jak zmieścić szafę na buty, wieszak na kurtki, ławkę do siedzenia, a jeszcze zostawić choć trochę przestrzeni, żeby wejść do mieszkania bez potykania się o własne nogi. Zaczęłam od dokładnego pomiaru każdej ściany, bo w małych wnętrzach każdy centymetr ma znaczenie. Zdecydowałam się na szafę przesuwną z lustrzanymi drzwiami, która optycznie powiększa przestrzeń i daje mnóstwo miejsca do przechowywania. W środku zamontowałam półki na buty, drążki na płaszcze i kilka koszy na drobiazgi. To był pierwszy krok, który diametralnie zmienił moje poranne wyjścia z domu.<br> <br> <br> <br> Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego własnego M2, myślałam, że przytulne wnętrze to coś, co osiąga się tylko w przestronnych domach z katalogów. Szybko się przekonałam, że to mit. Moja kawalerka miała ledwie 30 metrów, a ja marzyłam o miejscu, gdzie mogłabym odetchnąć po pracy, zaprosić znajomych na film i nie czuć się jak w pudełku zapałek. Kluczem okazało się nie kupowanie kolejnych bibelotów, tylko przemyślane wybory mebli, które pracują na kilka etatów. Zaczęłam od podstaw, czyli od tego, na czym śpię i co robi resztę dnia.<br> <br> <br> <br> Dziś, kiedy patrzę na swoje 30 metrów, widzę miejsce, które jest funkcjonalne i ciepłe. Nie musiałam wydać majątku. Wystarczyło wybrać meble, które służą na co dzień i od święta. Łóżko z pojemnikiem na pościel, kanapa z funkcją spania z dobrym materacem i kilka sprytnych rozwiązań zamiast sterty bibelotów. Gdyby ktoś mi powiedział pięć lat temu, że w tak małym metrażu będę przyjmować gości na noc i gotować obiady dla czterech osób, roześmiałabym się. A jednak. Przytulne wnętrze to nie wielkość, tylko to, jak dobrze czujesz się we własnej skórze.