Aranżacja open space – jak urządzić otwartą przestrzeń bez chaosu

Ostatnio urządzałam mały salon, gdzie głównym meblem było łóżko z pojemnikiem na pościel, bo właścicielka mieszkała sama i chciała maksymalnie wykorzystać przestrzeń. Światło w takim pomieszczeniu musi być rozplanowane inaczej. Zawiesiłam lampę nad wezgłowiem, żeby można było czytać, a do tego mały kinkiet przy drzwiach. Lampy do salonu, które wybrałam, miały ciepłe, żółte światło, żeby nie razić w oczy podczas relaksu. Okazało się, że dzięki temu pokój wydaje się większy, bo światło nie tworzy ostrych granic. To dowód na to, że nawet w małym metrażu można stworzyć przytulną atmosferę, jeśli tylko dobrze dobrać źródła światła do układu mebli.<br> <br> <br> <br> Przy wyborze mebli zwróć uwagę na materiały, które przetrwają codzienne użytkowanie. Blat z płyty laminowanej łatwo wyczyścić, ale przy częstym pisaniu szybko się rysuje – lepsza będzie sklejka z lakierem akrylowym. Tapicerka welurowa na krześle czy kanapie wygląda elegancko, ale wymaga odkurzania raz w tygodniu, bo zbiera kurz i sierść. Z kolei mechanizm DL w rozkładanej sofie sprawdzi się lepiej w małym pokoju niż tradycyjny rozkładany fotel, bo nie wymaga miejsca przed sobą. Pamiętaj, żeby przed zakupem zmierzyć nie tylko meble, ale też strefę, w której będą się otwierać drzwi czy szuflady.<br> <br> <br> <br> <img src="https://www.freepixels.com/class=" style="max-width:400px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;">Największym wyzwaniem w małych mieszkaniach jest brak miejsca na przechowywanie. I tu pojawia się geniusz rozwiązania jakim jest lozko z pojemnikiem na posciel. To nie jest tylko opcja dla sypialni. W salonie, gdzie każdy centymetr jest na wagę złota, taka konstrukcja robi robotę. Wyobraź sobie gości, którzy zostają na noc. Zamiast szukać wolnej szafy na poduszki i koce, po prostu podnosisz materac i wyciągasz wszystko z pojemnika. W dodatku nowoczesne modele mają solidny stelaz listwowy, który zapewnia wentylację. Nie ma ryzyka, że pościel zacznie śmierdzieć wilgocią. Projektując salon, zawsze zwracam uwagę na to, żeby meble dawały opcje ukrycia bałaganu. Bo nikt nie lubi patrzeć na stertę rzeczy.<br> <br> <br> <br> Największym problemem w aranżacji open space jest podział funkcji bez wznoszenia murów. Ja postawiłam na strefowanie meblami. Wyspa kuchenna oddziela gotowanie od salonu. Z tyłu kanapy, prostopadle do blatu, ustawiłam niski regał z książkami. Dzięki temu wzrok odpoczywa, przestrzeń ma rytm. Kluczowe jest, żeby każda strefa miała swój charakter, ale całość była spójna. Kolorystyka? U mnie beż i grafit, przełamane drewnem.<br> <br> <br> <br> Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania, trzydziestu metrów z kawalerką, myślałam, że dam radę. Mebli było niewiele, ale szybko okazało się, że każdy centymetr ma znaczenie. Pościel, koce, poduszki gościnne i zapasowe prześcieradła lądowały w kartonach pod biurkiem, a potem na szafie, tworząc bałagan, który drażnił mnie każdego ranka. Wtedy koleżanka, która od lat zajmuje się aranżacją wnętrz, powiedziała jedno zdanie: zmień łóżko na takie z pojemnikiem na pościel. Przyznam, że wcześniej traktowałam je jako fanaberię, ale po tygodniu użytkowania wiedziałam, że to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że schowałam cały tekstylny chaos, to jeszcze zyskałam poczucie, że przestrzeń oddycha.<br> <br> <br> <br> W kuchni porządek to dla mnie ciągła walka z ograniczoną ilością blatów. Znalazłam sposób, żeby nie gromadzić zbędnych rzeczy na widoku. Wszystkie przyprawy trzymam w przezroczystych słoikach na półce nad lodówką, a talerze układam w stosy według wielkości. Gdyby nie wersalka w pokoju obok, pewnie część naczyń lądowałaby na podłodze. Wersalka służy mi jako dodatkowe miejsce do siedzenia, ale też jako schowek na sezonowe ubrania. Dzięki stelażowi listwowemu pod spodem mogę wsunąć pudełka z butami. To takie drobne triki, które robią różnicę, gdy nie masz dużo miejsca.<br> <br> <br> <br> Kiedy w końcu po tygodniu pracy siadam z herbatą na kanapie, to najpierw zwracam uwagę na światło. Nie na kolor ścian czy nowy dywan, ale na to, jak lampy do salonu rozkładają się po pokoju. Przerobiłam już kilka mieszkań, od trzydziestometrowej kawalerki po większe przestrzenie, i wiem jedno: złe oświetlenie potrafi zepsuć nawet najdroższe meble. A dobre, nawet w tanich aranżacjach, robi magię. Pamiętam, jak w pierwszym wynajmowanym mieszkaniu wisiała jedna goła żarówka u sufitu. Szybko okazało się, że to najgorszy pomysł, bo wieczorem każdy kąt wyglądał ponuro. Od tamtej pory testuję różne rozwiązania i wiem, że klucz tkwi w planie.<br> <br> <br> <br> Zwróć też uwagę na wymiary. Często widzę, jak ludzie mierzą salon na oko i potem sofa nie wchodzi w drzwi. Zawsze radzę: weź miarkę i zmierz wszystko dokładnie. Nie tylko szerokość, ale też głębokość siedziska. Jeśli masz niski stolik, to wysoka sofa może wyglądać nienaturalnie. W jednym z projektów klientka chciała wstawić ogromny narożnik, ale salon miał tylko 2,5 metra szerokości. Zamiast tego wybraliśmy kompaktową kanapę z funkcją spania, która zostawiła miejsce na regał. Efekt był o wiele lepszy. Pamiętaj, że meble do salonu mają tworzyć harmonię, a nie dominować. Zbyt duży mebel przytłacza i utrudnia poruszanie się.