Mieszkanie w starej kamienicy to marzenie wielu. Trzymetrowe sufity, grube mury, sztukaterie i parkiet z jodełką. Tylko później przychodzi zderzenie z rzeczywistością. Pokój ma dwadzieścia metrów, ale jest tak wąski, że kanapa z funkcją spania stoi w poprzek i blokuje przejście na balkon. Kuchnia to wnęka po korytarzu, a sypialnia mieści ledwo łóżko. Znam to z autopsji. Urządzanie wnętrz w kamienicy wymaga sporej elastyczności. Trzeba negocjować z każdym centymetrem. I tu pojawia się pierwsza trudność. Bo nie ma sensu kupować mebli z marketu, które projektowano pod blok z wielkiej płyty. W kamienicy każda ściana jest krzywa, a podłoga ma różnice poziomów. Zanim więc zaczniesz szukać wymarzonej sofy, weź poziomnicę i zmierz wszystko kilka razy. Inaczej mebel, który w salonie wyglądał idealnie, w twoim wnętrzu będzie stał na podkładkach.<br>
<br>
<br>
<br>
Druga sprawa to proporcje. Wysokie pomieszczenia w kamienicy kuszą, by postawić wielki regał pod sufit. Ale jeśli wnętrze jest wąskie, zdominujesz przestrzeń i zrobisz korytarz. Lepiej postawić na meble niskie, które optycznie poszerzą pokój. U mnie w salonie stoi niska komoda z jasnego dębu. Nad nią lustro w złotej ramie. Odbija światło z okna i sprawia, że pokój wydaje się szerszy. Do tego tapicerka welurowa na fotelu w kolorze butelkowej zieleni. Welur jest przyjemny w dotyku, ale uwaga. W kamienicy bywa zakurzona atmosfera, a na welurze osiada kurz szybciej niż na gładkich tkaninach. Trzeba regularnie odkurzać tapicerkę. Wybrałam go jednak ze względu na głębię koloru. W świetle dnia fotel mieni się inaczej niż wieczorem przy lampie.<br>
<br>
<br>
<br>
Często spotykam się z opinią, że tapczan rozkładany to mebel tylko dla singli albo studentów. Nic bardziej mylnego. Moja siostra, która ma dwójkę dzieci i domek pod miastem, zamówiła taki do pokoju gościnnego. Kiedy przyjeżdżają dziadkowie, rozkłada go w kilka chwil i nikt nie narzeka na ból pleców. Wybrała wersję z tapicerką welurową w beżowym odcieniu, która świetnie komponuje się ze starymi meblami z ciemnego drewna. Ma też pojemnik na pościel, co u niej w domu okazało się zbawienne, bo w starym budownictwie brakuje wbudowanych szaf.<br>
<br>
<br>
<br>
Zauwazylam, ze wiele osob mowi, ze tapczan dwuosobowy to mebel tylko do goSci. Nic bardziej mylnego. Ja spie na nim codziennie od trzech miesiecy. Dlaczego? Bo materac piankowy o gestosci 35 kg/m3 zapewnia odpowiednie podparcie kregoslupa. Nie jest za twardy, ale tez sie nie zapada. Mechanizm DL dziala plynnie. Wystarczy pociagnac za pas i lozko sie rozklada. Skladanie jest jeszcze latwiejsze. Kiedy mieszkalam z rodzina, mielismy stara wersalke, ktora wymagala silowania sie z rama. Tutaj czuje, ze konstrukcja jest przemyslana.<br>
<br>
<br>
<br>
Kuchnia w kamienicy to osobna historia. Często jest malutka, bez miejsca na stół. Ja swój blat kuchenny przedłużyłam o blat wyspowy na kółkach. Gdy przychodzą goście, wysuwam go na środek. Służy jako stół i dodatkowa powierzchnia robocza. Pod spodem mam półki na garnki. Wnętrza w kamienicy wymagają takich sprytnych rozwiązań. Zamiast standardowej szafki pod oknem zamówiłam szuflady na wymiar. Mieszczą się w nich wszystkie przyprawy i sztućce. Dziennie oszczędzam kilka minut na szukaniu. Drobiazg, ale w małej kuchni każdy centymetr ma znaczenie. Z kolei w salonie postawiłam na kanapę z funkcją spania. Mechanizm DL, czyli delfin, rozkłada się jednym ruchem. Siedzisko wysuwa się do przodu, a oparcie opada. W trzy sekundy mam łóżko dla dwojga. Sprawdza się, gdy przyjeżdżają rodzice.<br>
<br>
<br>
<br>
Podłoga w kamienicy to często oryginalny parkiet. U mnie jest sosnowy, z wieloma przetarciami. Zamiast go cyklinować i niszczyć patynę lat, zdecydowałam się na olejowanie. Dzięki temu deski oddychają, a rysy są mniej widoczne. Na wierzch położyłam dywan z wełny. Gruby, ręcznie tkany. Zmiękcza akustykę. W kamienicy dźwięki niosą się po klatce schodowej, a dywan wycisza kroki. Pamiętaj tylko, żeby pod dywan dać antypoślizgową matę. Inaczej będzie jeździł po parkiecie. To częsty błąd. Ludzie kładą dywan bez zabezpieczenia i później się denerwują, że się przesuwa. A wystarczy mata za kilkanaście złotych.<br>
<br>
<br>
<br>
Wybór tapety to nie tylko kwestia koloru. To decyzja o fakturze, materiale i przede wszystkim o tym, jak ma wyglądać codzienne życie. Jeśli masz małe dzieci lub kota, który testuje pazury na wszystkim, lepiej odpuścić sobie welur. Za to tapicerka welurowa na meblach sprawdzi się świetnie, ale na ścianie? Raczej nie. Wyobraź sobie, że kładziesz tapetę w sypialni, a potem budzisz się z plamą po kawie. Dlatego polecam winylowe lub zmywalne opcje. Są droższe o jakieś 30-40 złotych za rolkę, ale oszczędzają nerwów. W mojej sypialni mam tapetę z delikatnym geometrycznym wzorem. Do tego łóżko z pojemnikiem na pościel, które ratuje mnie przed stertą koców na wierzchu. Bez tego miejsca na kołdry by brakowało.