Na koniec kilka słów o cenie. Dobry tapczan rozkładany z mechanizmem DL, stelazem listwowym i materacem piankowym o gęstości 35 kg to wydatek od 1500 do 2500 złotych. Tańsze modele za 800 złotych mają zwykle plastikowy mechanizm i cienki materac, który po roku będzie do wymiany. Lepiej dołożyć i kupić coś, co przetrwa 10 lat, niż co dwa lata szukać nowego mebla. Pamiętajcie też o gwarancji - minimum 2 lata na mechanizm, a na stelaż i materac co najmniej 5 lat. Ja swojego tapczanu używam od trzech lat i poza lekkim wytarciem się weluru na siedzisku nie mam żadnych zastrzeżeń. Polecam Wam przemyśleć ten wybór, bo naprawdę zmienia codzienność w małym mieszkaniu.<br>
<br>
<br>
<br>
Prawdziwym problemem okazało się przechowywanie pościeli i koców. W małym mieszkaniu każda szafka jest na wagę złota, a styl glamour nie lubi widocznych bałaganów. Rozwiązanie przyszło samo, gdy w sklepie znalazłam łóżko z pojemnikiem na pościel w sypialni. Wybrałam model z tapicerowanym zagłówkiem w kolorze szampana, który idealnie komponuje się z resztą wystroju. Pojemnik jest ogromny – mieszczą się w nim cztery komplety pościeli, dwa koce zimowe i jeszcze zostaje miejsce na poduszki dekoracyjne. To jeden z tych mebli, który ratuje aranżację, gdy brakuje metrażu.<br>
<br>
<br>
<br>
Kiedy myślę o stylu skandynawskim, przed oczami stają mi nie tylko białe ściany i jasne drewno, ale przede wszystkim konkretne rozwiązania na małe metraże. W bloku z lat 60., gdzie każdy centymetr ma znaczenie, nordycka prostota to nie fanaberia, a konieczność. Zamiast wieszać ciężkie zasłony, stawiam na rolety rzymskie z naturalnego lnu, które wpuszczają światło, ale dają intymność. Pamiętam, jak u mojej klientki w kawalerce 28 m kw. udało się wygospodarować strefę dzienną i sypialnianą bez stawiania ścianek. Sekret tkwi w funkcjonalnych meblach, które służą podwójnie, i w umiejętnym operowaniu kolorem, który nie przytłacza, a scala wnętrza w stylu skandynawskim.<br>
<br>
<br>
<br>
Przechodząc do sypialni, zmagamy się z odwiecznym problemem braku miejsca na pościel. W małych mieszkaniach każda szafka jest na wagę złota, a komody często nie mieszczą się w wąskich pokojach. Idealnym rozwiązaniem okazuje się łóżko z pojemnikiem na pościel, które pozwala schować kołdry, poduszki i zapasowe prześcieradła. Do tego stelaz listwowy, który wentyluje materac i przedłuża jego żywotność. U jednej z moich klientek, która ma sypialnię 10 m kw., takie łóżko zastąpiło całą szafę z bielizną pościelową, a przy tym wnętrze zyskało na lekkości.<br>
<br>
<br>
<br>
<img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8c/GeverdeshofHL.JPG" style="max-width:410px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;"><span style="font-weight: 900;">Kiedy kupowałam pierwszą</span> wersalkę do salonu, myślałam, że to kompromis. Teraz wiem, że to był strzał w dziesiątkę. Wybrałam model z ciemnoszarą tapicerką welurową i chromowanymi nóżkami. W ciągu dnia wygląda jak elegancka kanapa, a wieczorem zamienia się w wygodne łóżko. Wersalka ma wbudowany stelaz listwowy, który zapewnia odpowiednie podparcie dla kręgosłupa – to ważne, bo moi goście często narzekali na plecy po spaniu na starych tapczanach. Dodatkowo dołożyłam materac piankowy o grubości 16 cm, który idealnie dopasowuje się do ciała.<br>
<br>
<br>
<br>
Kuchnia w stylu skandynawskim to białe fronty z matową wykończeniem i blat z konglomeratu kwarcowego. Unikam otwartych półek, bo zbierają kurz i wymagają ciągłego porządkowania. Zamiast tego montuję szafki sięgające sufitu z systemem cargo do przechowywania garnków i przypraw. W małej kuchni 6 m kw. sprawdził się wysuwany blat roboczy, który chowa się pod szafką. Oświetlenie punktowe nad blatem to must-have – jedna lampa sufitowa nie wystarczy, gdy gotujesz w cieniu własnej głowy.<br>
<br>
<br>
<br>
Pamiętam, jak moja przyjaciółka kupiła ogromny żyrandol z kryształkami do swojej kuchni. To był błąd – w małym pomieszczeniu zbyt wiele błysku przytłacza. Styl glamour lubi przestrzeń. Lepiej postawić na jeden mocny akcent w każdym pomieszczeniu. W sypialni niech to będzie tapicerowane łóżko z pojemnikiem na pościel, w salonie kanapa z funkcją spania z tapicerką welurową, a w przedpokoju duże lustro w złotej ramie. Reszta niech będzie spokojna, stonowana, by oko miało gdzie odpocząć.<br>
<br>
<br>
<br>
Oświetlenie w open space to temat rzeka. Jedna lampa sufitowa nie wystarczy – w dużej przestrzeni potrzebujesz kilku źródeł światła na różnych wysokościach. Nad stołem w jadalni zawieś wiszącą lampę z kloszem, który daje ciepłe światło. W strefie wypoczynku postaw lampę podłogową z regulowanym ramieniem, a na komodzie małą lampkę stołową. Dzięki temu możesz tworzyć nastrojowe zakątki, nawet gdy siedzisz w jednym pomieszczeniu. Pamiętaj, że światło dzienne w open space jest bezcenne, więc nie zasłaniaj okien ciężkimi firankami. Lepiej postawić na rolety rzymskie lub żaluzje, które dają się łatwo podnieść. Wieczorem zaś użyj ściemniaczy, żeby zmienić klimat z dziennego na intymny.<br>
<br>
<br>
<br>
Kolejna rzecz, która często umyka przy aranżacji open space, to przechowywanie. Gdzie schować pościel, koce, poduszki, książki, a do tego garnki i talerze? W kuchni otwartej na salon każdy bałagan jest od razu widoczny. Dlatego polecam meble z ukrytymi schowkami. Świetnym rozwiązaniem jest lozko z pojemnikiem na posciel – nawet jeśli to tylko kanapa na co dzień, taka z pojemnikiem pomieści zapasowe kołdry i poduszki. Do tego stolik kawowy z szufladą lub półką, a w kuchni szafki sięgające sufitu. Unikaj otwartych półek, jeśli nie jesteś perfekcjonistką – na nich kurz i bałagan widać od razu. Ja w swoim salonie postawiłam na wersalka z miejscem do spania i pojemnikiem, co rozwiązuje problem gości i przechowywania w jednym.