Obrazy na ścianę - jak wybrać idealne dekoracje do małych mieszkań

Nie zapominajcie o przechowywaniu, bo w jadalni zawsze gromadzi się tysiąc drobiazgów. Serwetki, świece, zapasowe talerze, obrusy na zmianę. Mój kredens ma 160 centymetrów szerokości i głębokość 45 centymetrów – mieści całą zastawę dla dwunastu osób. W szufladach zastosowałam przegródki z bambusa na sztućce i akcesoria do wina. Jeśli brakuje wam miejsca, rozważcie łóżko z pojemnikiem na pościel pod siedziskiem kanapy. U mnie schowałam cztery koce, dwa komplety pościeli i zapasowe poduszki. To oszczędza miejsce w szafie w przedpokoju.<br> <br> <br> <br> Ostatnia sprawa to detale, które nadają charakteru. Nie musicie wydawać fortuny. U mnie na ścianie wisi duże lustro w drewnianej ramie – optycznie powiększa przestrzeń i odbija światło z okna. Na stole zmieniam dekoracje sezonowo: latem szklany wazon z polnymi kwiatami, zimą świeczniki z ciemnego szkła. Unikajcie plastiku i tandetnych napisów na ścianach. Lepiej postawić na jedną dużą grafikę lub plakat w prostej ramie niż trzy małe obrazki, które się nie komponują. I pamiętajcie – jadalnia ma być używana, a nie tylko wystawiona na pokaz. Nie bójcie się postawić na niej laptopa w tygodniu, a w weekend nakryć do obiadu na trzy dania.<br> <br> <br> <br> <img src="http://clipart-library.com/images_k/pencil-clipart-transparent/pencil-clipart-transparent-1.png" style="max-width:450px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;">Obrazy na ścianę to też sposób na ukrycie mankamentów. W jednym z mieszkań, które urządzałam, ściana nad materacem piankowym w sypialni miała nierówności. Zamiast gładzić, powiesiliśmy tam duży obraz w grubej ramie, który odwracał uwagę od defektów. To samo możesz zrobić w salonie z wersalką, gdy tapicerka welurowa zaczyna się przecierać. Wybierz obraz, który pasuje do kolorystyki mebla, a nikt nie zauważy niedoskonałości. Pamiętaj, by przed zakupem sprawdzić, czy ściana utrzyma ciężar - lepiej zainwestować w lekkie ramy z tworzywa niż ryzykować uszkodzenie tynku.<br> <br> <br> <br> Teraz przejdźmy do mebli, które muszą udźwignąć codzienność i okazjonalne przyjęcia. Krzesła to chyba najtrudniejszy wybór. Są takie ładne, a potem okazuje się, że po godzinie siedzenia boli was kość ogonowa. Szukajcie modeli z siedziskiem o grubości co najmniej 8 centymetrów, najlepiej z pianki wysokoelastycznej. U mnie sprawdziły się krzesła tapicerowane welurem – łatwo je czyścić wilgotną szmatką, a wyglądają jak nowe po dwóch latach. Do tego stół z litego drewna dębowego – blacha 4 centymetry grubości, nogi na krzyż. Nie chybocze się, nie rysuje od gorących talerzy.<br> <br> <br> <br> W korytarzach często brakuje miejsca na meble, ale ściany pozostają puste. To idealna przestrzeń na obrazy, które powitają gości. W swoim mieszkaniu powiesiłam tam cztery małe grafiki z motywami roślinnymi, które kontrastują z białą ścianą. Do tego dodałam wąski stelaz listwowy na buty, ale to obrazy przykuwają uwagę. Gdy klientka narzekała, że jej przedpokój jest ciemny, poradziłam jej jasne ramy i odbijające światło obrazy z akwarelami. Działa to lepiej niż lustro, bo dodaje charakteru, a nie tylko optycznie powiększa przestrzeń. Pamiętaj tylko, by nie przesadzić z ilością - w małym korytarzu jeden duży obraz robi większe wrażenie niż kilka małych.<br> <br> <br> <br> Na koniec dodam, że nie warto kupować pierwszego lepszego modelu z promocji. Lepiej pojechać do sklepu, posiedzieć, położyć się, sprawdzić mechanizm. Ja spędziłam w salonie meblowym dwie godziny, testując różne fotele. I dobrze, bo ten, który wybrałam, służy mi już czwarty rok. Ma stelaż listwowy, materac piankowy o grubości 16 cm, tapicerkę welurową w kolorze grafitowym i mechanizm DL. Goście chwalą, że śpi się na nim lepiej niż na niektórych łóżkach. A ja wreszcie mam spokój z miejscem na pościel i dodatkowym łóżkiem dla rodziny.<br> <br> <br> <br> <span style="font-weight: 600;">A co zrobić, gdy jadalnia</span> <span style="font-weight: 800;">musi służyć też jako</span> <span style="font-weight: 800;">sypialnia dla gości</span>? To typowy problem w małych mieszkaniach. Postawiłam na kanapę z funkcją spania w narożniku, która w dzień jest siedziskiem dla czterech osób, a w nocy rozkłada się w pełnowymiarowe łóżko. Wybrałam model z mechanizmem DL, który rozkłada się szybko i nie wymaga ściągania poduszek. Do tego stelaz listwowy z regulacją twardości w trzech strefach – goście chwalą, że nie czują sprężyn. Materac piankowy o gęstości 35 kg/m3 zapewnia odpowiednie podparcie, nawet jeśli ktoś waży 90 kilogramów.<br> <br> <br> <br> Ostatnio znajoma narzekała, że nie ma gdzie posadzić gości, bo jej kanapa z funkcją spania jest wiecznie rozłożona, bo dzieci na niej śpią. Doradziłam jej dokupienie dwóch foteli. Teraz ma dodatkowe miejsca do siedzenia, a goście na noc mogą spać na wygodnym fotelu z funkcją spania. To rozwiązanie jest o wiele bardziej elastyczne niż wielka kanapa. Można je dowolnie przestawiać, a w razie potrzeby jeden fotel służy jako dodatkowe łóżko, a drugi jako siedzisko.<br> <br> <br> <br> Z czasem przekonałam się, że kluczowa jest konstrukcja. Kiedyś myślałam, że każdy fotel jest taki sam, ale to błąd. Różnicę robi stelaż listwowy, który zapewnia elastyczność i podparcie dla kręgosłupa. Zamiast zwykłej gąbki, która po roku robi się twarda, lepiej postawić na materac piankowy o grubości przynajmniej 16 centymetrów. To robi ogromną różnicę, zwłaszcza gdy ktoś odwiedza nas na dłużej. Pamiętam, jak sama spałam na fotelu z cienką poduszką i obudziłam się z bólem pleców. Dziś wiem, że warto dopłacić za solidne wypełnienie.