Oświetlenie to kolejny obszar, gdzie można zaoszczędzić bez straty stylu. Zamiast drogich lamp designerskich, kupiłam klosze na targu staroci za 20-30 złotych i podwiesiłam je na prostych kablach z marketu budowlanego. Stół w jadalni oświetla lampa z abażurem z wikliny - daje ciepłe światło i kosztowała 45 złotych. W sypialni używam taśmy LED za 30 złotych, przyklejonej do ramy lozka z pojemnikiem na posciel. To tani sposób na nastrojowy nastrój. W kuchni postawiłam na punktowe halogeny za 15 złotych sztuka - zamontowałam je sama, bo instrukcja była prosta. Efekt? Profesjonalnie wyglądające wnętrze za śmieszną kwotę.<br>
<br>
<br>
<br>
Na koniec pamietaj o detalach. Swieze reczniki w lazience, kilka zielonych roslin w doniczkach, zapach swiezej kawy. To wszystko buduje emocje. Home staging to nie tylko meble, to opowiesc o tym, jak mogloby wygladac Twoje zycie w tym mieszkaniu. Gdy klient wchodzi i czuje, ze moze tu odpoczac po pracy, ze ma miejsce na gosci, ze lozko jest wygodne - decyzja zapada szybciej. Nie chodzi o oszukanie kogokolwiek, tylko o pokazanie pelnego potencjalu. A potem nowy wlasciciel i tak urzadzi wszystko po swojemu.<br>
<br>
<br>
<br>
Home staging to nie jest magiczna rozdzka ani drogie rozwiazanie. To raczej przetarcie okularow potencjalnemu kupujacemu. Chodzi o to, by od razu dostrzegl potencjal przestrzeni, a nie walczyl z wrazeniem ciasnoty czy chaosu. Najwiekszym problemem polskich mieszkan sa male metraze. W bloku z wielkiej plyty kazdy centymetr sie liczy. Zamiast meblowac na zapas, lepiej postawic na minimalistyczne, wielofunkcyjne elementy. Na przyklad kanapa z funkcja spania to juz standard, ale jesli dodasz do niej stelaz listwowy i materac piankowy o grubosci 16 cm, goscie na noc nie beda narzekac na bol kregoslupa. A Ty zyskasz miejsce, ktore w dzien pelni role sofy, a w nocy wygodnego lozka.<br>
<br>
<br>
<br>
Z własnego doświadczenia wiem, że najważniejsze przy wyborze takiego łóżka jest sprawdzenie, czy mechanizm podnoszenia jest solidny. Tanie modele mają słabe siłowniki, które po roku przestają działać. Kupując łóżko z pojemnikiem na pościel, warto dopłacić do markowego systemu z niemieckimi amortyzatorami. Moja koleżanka musiała wymieniać cały mechanizm po dwóch latach, bo przy każdym podnoszeniu stelaż skrzypiał i opadał. Nie popełnijcie tego błędu.<br>
<br>
<br>
<br>
W pokoju dziecięcym sprawa jest jeszcze ciekawsza. Moja siostra ma synka, który boi się ciemności, więc zamiast zwykłej lampki nocnej kupiła projektor z gwiazdami na suficie. Działa jak oświetlenie nastrojowe i jednocześnie pomaga zasnąć. Do tego postawiła małą lampkę z czujnikiem zmierzchu, która zapala się automatycznie, gdy robi się ciemno. W praktyce okazało się, że chłopiec rzadziej budzi się w nocy. Pamiętaj tylko, żeby w pokoju dziecka unikać zimnej barwy światła – najlepsza jest ciepła, około 2700 kelwinów. Jeśli masz łóżko z pojemnikiem na pościel w pokoju malucha, zamontuj pod nim listwę LED, która oświetli podłogę, gdy dziecko wstanie po nocnik. To niby drobiazg, ale robi ogromną różnicę.<br>
<br>
<br>
<br>
Kiedy pierwszy raz weszlam do mieszkania pani Anny, poczulam sie jakbym wpadla do magazynu sprzed dekady. Ciemne boazerie, ciezkie firany i meble pamietajace lata dziewiecdziesiate. W salonie stal ogromny tapczan z wygniecionym siedziskiem, a w sypialni lozko z pojemnikiem na posciel, ale tak wypchane, ze wieko unioslo sie z trudem. Pani Anna probowala sprzedac to mieszkanie od szesciu miesiecy. Przychodzili ogladajacy, krecili nosem i wychodzili. Wtedy zaproponowalam jej home staging. W dwa tygodnie przemienilysmy ta przestarzala przestrzen w nowoczesne gniazdko. Wprowadzilysmy jasne dodatki, wynajelymy kilka mebli i wymienilysmy oswietlenie. Mieszkanie znalazlo nabywce w niecaly tydzien od prezentacji.<br>
<br>
<br>
<br>
Po trzech latach użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że to był jeden z lepszych zakupów do domu. Przestrzeń w szafie się podwoiła, a sypialnia wygląda schludniej, bo nic nie leży na wierzchu. Gdybym teraz urządzała mieszkanie od nowa, od razu wybrałabym łóżko z pojemnikiem, nawet kosztem niższej ramy. To nie jest fanaberia, tylko praktyczne rozwiązanie dla każdego, kto ma więcej pościeli niż metrów kwadratowych.<br>
<br>
<br>
<br>
Oszczędzanie na podłodze też ma sens. Zamiast drogiego parkietu, położyłam panele laminowane z wyprzedaży - kosztowały 19 złotych za metr kwadratowy. W salonie dodałam dywan z second-handu za 50 złotych, który maskuje niedoskonałości. W przedpokoju użyłam płytek winylowych samoprzylepnych za 12 złotych za paczkę - łatwo się je kładzie i można je zdjąć bez śladu. W kuchni postawiłam na płytki ceramiczne z odzysku z lokalnego skupu - 5 złotych za sztukę. Całość wygląda spójnie, bo dobrałam kolorystykę szarości i bieli. Remont całego mieszkania zamknął się w 2000 złotych, a efekt jest lepszy niż u znajomych, którzy wydali trzy razy tyle.<br>
<br>
<br>
<br>
Remont kuchni to jedna z tych decyzji, które na początku wydają się prostsze, niż są w rzeczywistości. Pamiętam swoją pierwszą metamorfozę – myślałam, że wymienię fronty i po kłopocie. A potem okazało się, że instalacja elektryczna pamięta czasy Gierka, a rury kapryszą jak nastolatki. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się, gdy masz do dyspozycji ledwie osiem metrów kwadratowych i chcesz zmieścić tam wszystko, od ekspresu do kawy po zapasy makaronu na miesiąc. Zamiast od razu sięgać po młotek, warto usiąść z centymetrem i realnie ocenić, co da się przestawić. Często okazuje się, że wystarczy przesunąć blat o pół metra, by zyskać przestrzeń na wysuwane półki na garnki.<img src="http://www.imageafter.com/image.php?image=b20objects_signs036.jpg&dl=1" style="max-width:430px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;">