Prowansja w miejskim bloku - jak urządzić wnętrze z duszą południa Francji

Przyjęcie gości na noc w małym mieszkaniu to zawsze logistyczne wyzwanie. Kiedy przyjeżdża rodzina z dziećmi, rozkładam dodatkowe materace na podłodze w salonie. Na szczęście mam zapas pościeli z muślinu bawełnianego, która zajmuje mało miejsca w szafie. Na co dzień śpię na swoim łóżku z pojemnikiem na pościel, które pomieści cztery komplety pościeli, dwa koce i letnią kołdrę. Kiedy goście nocują, wyjmuję dodatkowe poduszki i rozkładam kanapę z funkcją spania w salonie. Żeby wszyscy czuli się swobodnie, przygotowuję wieczorem dzbanek z lawendową lemoniadą i stawiam na stoliku świece zapachowe o zapachu miodu i tymianku. Rano podaję croissanty prosto z piekarnika - to taki mały rytuał, który buduje atmosferę. Prowansja to przecież nie tylko meble, ale też sposób na życie, który polega na celebrowaniu drobnych przyjemności.<br> <br> <br> <br> W pokoju gościnnym, który jest też moją pracownią, postawiłam na wersalkę. To słowo brzmi staromodnie, ale nowoczesne wersalki mają świetne proporcje. Moja ma 120 cm szerokości i po rozłożeniu daje wygodne miejsce do spania dla jednej osoby. Wybrałam model z drewnianym stelażem i tapicerką w szarym lnie z domieszką wiskozy. Wersalka stoi pod oknem, a na co dzień służy jako kanapa do czytania. Nad nią powiesiłam półkę z suszonymi lawendowymi pęczkami - zapach unosi się w pokoju przez cały rok. Żeby nie tracić miejsca, pod wersalką wsunęłam dwa wiklinowe kosze na koce i prześcieradła. To prosty patent, który oszczędza metry i dodaje wnętrzu rustykalnego charakteru.<br> <br> <br> <br> Kuchnia w prowansalskim stylu to wyzwanie, zwłaszcza gdy ma się tylko cztery metry kwadratowe. Zrezygnowałam z górnych szafek na rzecz otwartych półek z sosnowego drewna. Ustawiłam na nich ceramiczne misy w kolorze lawendy i cytryny oraz szklane słoiki z kaszą i makaronem. Blat zrobiłam z betonu barwionego w masie na kolor terakoty - jest odporny na plamy i wygląda jak z wiejskiego domu. Największy problem to brak miejsca na przechowywanie garnków. Rozwiązałam go, wieszając na ścianie żeliwny stojak z haczykami, na którym wiszą patelnie i chochle. To dodaje kuchni autentycznego, użytkowego uroku. Podłogę wyłożyłam płytkami heksagonalnymi w odcieniach brązu i écru, które układają się we wzór przypominający kamienne posadzki z Prowansji.<br> <br> <br> <br> Największym wyzwaniem okazało się połączenie prowansalskiej lekkości z codzienną funkcjonalnością. Mieszkam sama, ale uwielbiam, gdy przyjeżdżają znajomi z dziećmi. Wtedy potrzebuję miejsca do spania dla trzech osób. Rozwiązanie znalazłam w kanapie z funkcją spania, która w dzień jest wygodną sofą, a w nocy zamienia się w przestronne łóżko. Szukałam modelu z tapicerką welurową w odcieniu wrzosu - to taki prowansalski akcent, który dodaje wnętrzu miękkości i elegancji. Welur ma to do siebie, że nie wymaga prasowania, a przy codziennym użytkowaniu sprawdza się lepiej niż len. Do tego wybrałam model z mechanizmem DL, bo rozkłada się błyskawicznie, bez potrzeby odsuwania stolika. Kiedy goście wyjeżdżają, kanapa wraca do formy sofy w trzy sekundy.<br> <br> <br> <br> <img src="https://www.freepixels.com/class=" style="max-width:420px;float:left;padding:10px 10px 10px 0px;border:0px;">Łazienkę urządziłam w duchu prowansalskiej prostoty, choć metraż to tylko trzy metry. Zamiast standardowej kabiny prysznicowej postawiłam na zasłonę z lnu w paski, która wpuszcza światło i nie przytłacza wnętrza. Umywalkę miedzianą kupiłam na targu staroci - ma patynę, która z czasem robi się jeszcze piękniejsza. Nad nią wisi lustro w ręcznie kutą ramę, którą pomalowałam na biało, a potem przetarłam papierem ściernym. Przechowywanie kosmetyków to wieczny problem, więc zamontowałam nad toaletą trzy szklane półki na mosiężnych wspornikach. Ustawiam na nich tylko to, czego używam codziennie - resztę chowam do wiklinowego kosza pod umywalką. Na podłodze leży chodnik z sizalu, który jest przyjemny dla bosych stóp i odporny na wilgoć. Całość dopełnia zapach lawendowego olejku eterycznego w ceramicznym dyfuzorze.<br> <br> <br> <br> <span style="font-weight: 800;">Oświetlenie to kolejny</span> kluczowy element. Nie wystarczy jedna lampa sufitowa – potrzebujesz trzech źródeł światła: ogólnego, do czytania i do nauki. Nad biurkiem zamontuj regulowaną lampkę z ramieniem, która nie rzuca cienia na zeszyt. Przy łóżku postaw kinkiet z ciepłą barwą – po 21:00 działa uspokajająco i pomaga zasnąć. Jeśli dziecko uczy się do późna, dodaj taśmę LED za monitorem komputera, żeby nie męczyć wzroku. Pamiętaj, że światło wpływa na nastrój – zimna biel pobudza, ciepła relaksuje. Wybierz żarówki o mocy 2700-3000K do strefy wypoczynku i 4000K do biurka.<br> <br> <br> <br> Przechowywanie w prowansalskim stylu to osobna historia. W sypialni nie mam dużej szafy, więc postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel. To sprytne rozwiązanie, które pomieści kołdry, poduszki i letnie narzuty. Wybrałam model z stelazem listwowym, który zapewnia wentylację materaca i zapobiega zawilgoceniu. Na wierzchu położyłam materac piankowy o gęstości 35 kg/m3 - jest na tyle twardy, że kręgosłup odpoczywa, a jednocześnie dopasowuje się do ciała. Wieczorem przykrywam wszystko lnianą narzutą w biało-niebieską kratkę, taką jak u babci na wsi. Do tego dwie poduszki w poszewkach z grubego bawełnianego płótna. Łóżko stoi przy ścianie pomalowanej farbą tablicową w kolorze grafitu - piszę na niej kredą listy zakupów i cytaty z poezji.